Otaczający nas świat jest wyretuszowany. Zdjęcia, plakaty, ulotki, filmiki, bilbordy mówią nam, że należy do ludzi młodych i perfekcyjnych. Takich próżno jednak szukać w świecie rzeczywistym. Skóra, która nie ma zmarszczek, idealne światło, jak piegi to tylko trzy, jak twarz zaróżowiona to tylko na szczytach kości policzkowych… Retusz jest umiejętnością pozytywną czy negatywną?
Znaj proporcjum mocium panie
Jak w komedii Aleksandra Fredro – wszystko zależy od proporcji i umiaru. Żyjemy w kulturze dominacji zmysłu wzroku. I świat najczęściej pokazywany jest nam w obrazkach. Czy tego chcemy, czy nie, to media w głównej mierze kreują ten świat i są siłą trudną do przecenienia. Warto jednak mieć świadomość, że świat przez nie prezentowany nie jest do końca prawdziwy. To świat ładniejszy, świat prostych rozwiązań i szybkich sukcesów. Świat, w którym każdy uśmiecha się zębami białymi jak śnieg. To świat retuszu.
Manipulacja zdjęciami jest dość stara i wcale nie rozpoczęła się od powstania Photoshopa. Wiele dawnych zdjęć jest poddanych retuszowi. Do częstych zabiegów należało usuwanie jakiejś postaci ze zdjęcia lub też zamiana głów z tułowiem (tak było np. w przypadku słynnego portretu Abrahama Lincolna). Dziś retuszu można używać z wielu powodów. Po pierwsze, w grę wchodzi estetyka (świecąca skóra, czerwone oczy nie wyglądają atrakcyjnie). Po drugie, retusz ma wywołać w nas określone emocje. Przykładem może być słynna okładka czasopisma „Time” z czerwca 1994, na której amerykański, czarnoskóry futbolista, O.J. Simpson został jeszcze bardziej „przyciemniony”. Dlaczego? Prawdopodobnie po to, by wywołać w odbiorcach wrogość, a także, by podsycić mocno rasistowskie nastroje, które panowały w owym czasie w USA. Wywoływanie emocji może przerodzić się w działania propagandowe, które także realizowane są poprzez odpowiednio zretuszowane fotografie.
Nie powinniśmy jednak demonizować retuszu. Jego zasługi na polu fotografii artystycznej i dokumentalnej są wielkie. Wystarczy pójść na jakąkolwiek wystawę, chociażby World Press Photo, by przekonać się, że retusz służy także temu, by odbiorca zwrócił uwagę dokładnie na to, co chciał pokazać autor zdjęć. By nie rozpraszał go nienajlepszy kadr, szumy czy nieistotne dla wymowy zdjęcia postacie i rzeczy.
W służbie przywracanych wspomnień
Retusz może mieć jeszcze jedno zastosowanie. Wielbiciele i zbieracze starych zdjęć wiedzą o tym doskonale. Historia lubi zdjęcia zabrudzać i zaginać; czas wywabia z nich kolor. Twarze, które tak wiele dla nas znaczą, przestają być wyraźne, a wspomnienia nieutrwalone mogą łatwo zniknąć w powodzi codziennych zdarzeń. Jeśli nie chcemy do tego dopuścić – dobry retuszer odnowi nam zdjęcie. Historia ożyje na nowo, jeśli tylko znajdziemy dobre fotolaboratorium.
Współczesna technika może służyć rzeczom dobrym lub też tym o wątpliwej etyce. Jeśli tylko będziemy mieli tego świadomość – żadne fotograficzne sztuczki nas nie nabiorą. Będziemy za to w stanie docenić prawdziwy kunszt fotografa, piękno naturalności, a także odzyskane wspomnienia.